Krew, pot i piksele - Jason Schreier


Gry komputerowe towarzyszą mi od kiedy tylko sięgam pamięcią. Była to dla mnie jedna z najmilszych rozrywek dzieciństwa i niesamowicie relaksujące oderwanie od rzeczywistości już w czasach dorosłych. Muszę przyznać, że aż do teraz czuję dreszczyk emocji, gdy ogrywam nowe tytuły. Z biegiem lat zaczęłam zastanawiać się nad tym, jak ten rynek funkcjonuje. Chłonęłam nie tylko informacje czysto marketingowe, ale i sposoby, w jaki poszczególne pozycje są produkowane. Były to czasy, które znacząco wpłynęły na ścieżkę, jaką podążam w dniu dzisiejszym, ponieważ to właśnie gry zaczepiły we mnie pasję do programowania i rozwiązywania skomplikowanych problemów. Pikselowe światy niosą za sobą tonę rozrywki, acz żeby osiągnąć taki efekt, często przypłacane są tysiącami godzin poświęconych na ich stworzenie. Mało kto zdaje sobie tak naprawdę sprawę, jak wiele czasu potrzeba na ten żmudny proces, gdyż jest to skomplikowana struktura stworzona przez dziesiątki, czasami setki osób. Zapewne gdyby nie ten wysiłek, wiele z nich nigdy nie ujrzałoby światła dziennego i pewnie wiele obiecujących tytułów właśnie z powodu tych braków przepadły bezpowrotnie w eterze.

Dziś jednak będzie o pozycjach udanych. Ba, o wielkich, popularnych tytułach, które porwały miliony i dały początek wielu aktywnym społecznościom oddanych fanów. Wydawnictwo SQN wydało bowiem książkę "Krew, pot i piksele. Chwalebne i niepokojące opowieści o tym, jak robi się gry", będącą zbiorem relacji twórców produkcji wszelkiej maści o czasach ich powstawania.  Przeczytamy o grach takich jak Diablo III, Pillars of Eternity (które ogromnie wam polecam), a nawet o trzecim Wiedźminie. Poznamy oczywiście zarówno jasne, jak i ciemne strony pracy w studiach developerskich i to przeładowane masą smaczków oraz szokujących informacji.

Krew, pot i piksele okazała się być naprawdę dobrym wprowadzeniem do tajników funkcjonowania rynku gier. Jason Schreier dokładnie tłumaczy, jak wygląda proces produkcji i dlaczego jest tak skomplikowany. Opowiada również, co może niektórych zaskoczyć, jak istotna jest opinia klienta i  dlaczego nawet jeden głos może zaważyć na sukcesie całego przedsięwzięcia. Wszystko to oparte jest na opowieściach osób bezpośrednio biorących udział w tworzeniu popularnych tytułów. Będziemy uczestniczyć zarówno w szalonym pędzie narastających deadlineów, jak i powolnym, produktywnym planowaniu kolejnych sekwencji. Razem z bohaterami opowieści przyjdzie nam przeżywać emocje towarzyszące podczas godziny zero, jak i z satysfakcją poczytamy o zbieraniu plonów po ciężkiej pracy. Bo Krew, pot i piksele jest właśnie tym - ogromną satysfakcją. Jason Schreier ma bowiem niezwykły talent do opisywania wydarzeń. Jednocześnie robi to zwięźle, nie pomijając istotnych szczegółów. Nic w końcu dziwnego, mamy przecież do czynienia z redaktorem jednego z największych serwisów na świecie traktujących o grach, czyli Kotaku. W całej książce, chyba jednak najbardziej rozłożył mnie na łopatki rozdział o Stardew Valley, gdzie twórca przez kilka lat był na utrzymaniu własnej dziewczyny, by tylko ukończyć tworzenie swojego dzieła. Symulator farmy ostatecznie przyniósł ogromny sukces, bo Eric Barone stał się zaraz po premierze milionerem, co jednak ostatecznie doprowadziło mężczyznę do załamania nerwowego. Z jednej strony ironia losu, z drugiej mam ogromny szacun do jego partnerki za wytrwałość.

Koniec tego dobrego, bo zaraz opowiem Wam dosłownie wszystko! A trudno się powstrzymać przy tak dobrych opowieściach, krążących mi ciągle po głowie. Zabawne, ale chyba książka o tworzeniu gier znajdzie się w mojej topce najlepszych pozycji 2018 roku. Cóż, z drugiej strony to nic dziwnego, biorąc pod uwagę fakt, jak wyśmienicie tytuł ten został skrojony. Ogromnie, ogromnie go Wam polecam i to szczególnie tym, którzy zawsze część siebie zostawiają w zapierających dech historiach fantastycznych, pikselowych światów.


Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu



5 komentarzy:

  1. Dzięki za zwrócenie uwagi na tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Będę mieć ją na uwadze, bo chociaż to nie mój konik, to wydaje się ciekawa jak i sam proces od podszewki :) No i faktycznie dziewczyna była twarda, że tyle utrzymywała faceta, haha :D
    Dodaję do obserwowanych i będę wpadać, bo widzę, że obie lubimy najbardziej ten sam gatunek c:
    mrs-cholera.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Zupełnie nie orientuję się w grach komputerowych, więc lektura zupełnie nie jest dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mi się ta ksiazka podobała :D z resztą sama już ją recenzowałam :D DLa mnie to takie pokazanie, że tworzenie gier to nie takie hop siup, tylko ciężka praca, z nadgodzinami, zagryzaniem zębów i gonieniem terminów :D

    Pozdrawiam!
    Mrs_Bookies

    https://mrsbookiesbooks.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Teraz tym bardziej chcę ją przeczytać :D Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 moja booktopia , Blogger